2014-06-09 21:16:41

bajgle. i dzień przyjaciela

Robiąc porządki znalazłam swój stary pamiętnik. Niesamowite. Kartki sponad połowy życia temu. Wpisy od ‘najlepszych przyjaciółek’, a późniejszych ‘śmiertelnych wrogów’. Bo na w-fie za późno wybrano cię do drużyny. Wpisy od tych, których pamiętamy. I od tych, którzy są za mgłą. Ale też wpisy od tych, których już z nami nie ma.

Zawsze uważałam, że ciasto drożdżowe wychodzi tylko wtedy, kiedy w wyrabianie go wkłada się uczucie. Dlatego nie potrafię wyobrazić sobie mojego drożdżowego, które wyrabia maszyna. Nie i już. Więc robię i wyrabiam. Siłą własnych rąk. Naciskiem od serca po końce palców.

Bo z tęsknoty pisze się wiersze. A z miłości piecze się drożdżowe.

I cieszę się. Że mam komu dać to drożdżowe.

fot4

Jak to jest zrobione?

/przepis bazowy z Moich Wypieków/

  • 500 g mąki pszennej chlebowej
  • 2 łyżki cukru
  • łyżeczka soli
  • 10 g świeżych drożdży
  • 300 ml wody
  • jajo rozkłócone z łyżką mleka
  • sezam i mak do posypania

 

fot6

Drożdże rozrabiam z łyżeczką cukru i odrobiną letniej wody. Odstawiam na chwilę, aż zaczną pracować i pojawi się na powierzchni pianka. W dużym naczyniu mieszam przesianą mąkę, sól, rozczyn i pozostałą wodę. Wyrabiam do utrzymania ciasta o gładkiej konsystencji. Przykrywam ścierką i odstawiam w ciepłe miejsce /przy takiej pogodzie - gdziekolwiek/ i czekam, aż podwoi objętość.

Po wyrośnięciu ciasto dzielę na 10 części /staram się, żeby były równe, ale jakoś zawsze mam z tym problem/. Formuję kulki, delikatnie przyklepuję i palcem wykręcam na środku dziurę. Delikatnie rozszerzam. Przygotowane bajgle odkładam na oprószoną mąką powierzchnię i pozostawiam na niecałą godzinę.

W tym czasie zagotowuję w szerokim garnku wodę, dodaję szczyptę soli i łyżkę cukru. Łyżką cedzakową nakładam kolejno bajgle i gotuję około 2 minut z każdej strony. Układam na folii do osuszenia.

Piekarnik rozgrzewam do 200 stopni Celsjusza.

fot5

Blachę wykładam papierem do pieczenia. Układam bajgle /piekę na 2 tury/, smaruję jajem rozkłóconym z mlekiem i posypuję makiem lub sezamem.

Piekę przez 12-15 minut do zezłocenia. Studzę na kratce.

I jemy, jemy, jemy. Tacy szczęśliwi, że razem.

fot2

fot3

Komentarze:

Dodaj komentarz: