2016-02-04 11:32:35

chałka z budyniem

Życie ma to do siebie, że zaskakuje.
Może wywrócić się do góry nogami i nic na to się nie poradzi.
I jak się kiedyś miało luz, to zaraz może nie być czasu na siorbnięcie gorącej kawy.

Albo jak się nie lubiło budyniu, to można go pokochać.

Ja zgubiłam trochę chwil, które miałam dla siebie.
I polubiłam budyń z torebki.

1

Jak to jest zrobione?

CIASTO

  • 35 g drożdży
  • 150-200 ml mleka
  • 400 g mąki pszennej /T450/ + do podsypywania
  • 1 jajo
  • 50 g masła
  • 1 łyżeczka soli
  • 50 g cukru

BUDYŃ

  • 1 opakowanie budyniu śmietankowego
  • 400 ml mleka /lekko podgrzane/
  • cukier do smaku

DODATKOWO

  • dżem/konfitura /u mnie agrestowy dżem/
  • płatki migdałowe
  • 1 jajo

2

Mąkę przesiewam. Jajo rozkłócam z łyżką mleka. Masło topię i studzę.
Z letniego mleka, drożdży, łyżki cukru i łyżki mąki przygotowuję zaczyn drożdżowy i odstawiam go, żeby ruszył.
Łączę wszystkie składniki i wyrabiam ciasto do gładkiego i elastycznego stanu /po wciśnięciu paluchem, ciasto wraca na miejsce/.
Odkładam pod ściereczkę do podrośnięcia - około 2 godziny.

Zagotowuję mleko na budyń i słodzę.

Dodaję rozpuszczony w mleku proszek, gotuję do zgęstnienia i studzę.

Jak ciasto podrośnie, dzielę je na 3 części. Każdą wałkuję na prostokątny placek /długi, nie za szeroki/. 2 placki smaruję budyniem, trzeci - konfiturą.
Zaplatam chałkę na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Odkładam pod ścierkę jeszcze na około 30 minut.

Piekarnik rozgrzewam do 180 stopni Celsjusza.

Chałkę dwukrotnie smaruję rozkłóconym jajem.
Posypuję migdałami.

Piekę 20-30 minut do zezłocenia.
Studzę na kratce.

No dobra.
Nie studzę.

Bo jemy.

3

4

5