2014-06-01 12:57:35

tort buraka z olejem rzepakowym

Ten tort to kwintesencja moich kulinarnych uzależnień. Jest burak. Jest kasza. Jest jajo, ryba i dużo koperku.

Jest też olej rzepakowy, który w swojej kuchni dopiero zaczynam odkrywać. I dobrze. Bo jak wiadomo, olej rzepakowy jest naturalnym źródłem kwasów omega–3 i dlatego z czystym sumieniem polecam wszystkim dbającym o zdrowie bliskich. I oczywiście swoje. Nie mówiąc już o walorach smakowych przygotowanych na jego bazie potraw.

Już się zakochałam. Będzie milion wariacji.

fot6

 

2014-06-02 15:36:09

fuczki z twarogiem łososiowym

Dziś cały dzień miałam ochotę na placki ziemniaczane. Klasyczne. Z twarogiem. I wuchtą szczypioru. A najlepsze placki ziemniaczane robią rodzice. I basta.

Więc wytrzymam. A sobie zrobiłam fuczki, czyli placki z kiszoną kapustą. Albo prawie-fuczki, bo na te najprawdziwsze nie znam przepisu. Przepyszne.

A głód na placki ziemniaczane będzie pogłębiał się do piątku. Eh.

2014-06-01 18.05.23

2014-06-04 21:58:15

owsianka no.6. klasyka

Dziś moje śniadaniowe kubki smakowe zdominowała chęć na barwę. Miałam ochotę na coś bardzo jasnego i ciepłego. Słonecznego. Zachciałam posmakować czegoś, co kojarzyłoby mi się z wrażeniem pod powiekami, kiedy zaciska się je w pełnym słońcu. Cudowna niemożliwość osiągnięcia ciemności.

A na śniadanie jadam owsianki. Więc postawiłam na prostotę i klasykę.

I było pysznie. I bardzo, bardzo sycąco.

I słonecznie.

2014-06-03 07.16.05 (2)

2014-06-05 10:35:44

tabbouleh na komosie ryżowej

Do tej potrawy zwykle używa się kus-kus. Albo bulgur. Moje półki zaświeciły jednak pustkami i pod ręką była tylko quinoa. Ale to może i dobrze. Bo zdrowa. I świetnie pasuje.

Tabbouleh kojarzy mi się z wakacjami u cioci. Tam pierwszy raz próbowałam. I z miejsca pokochałam. Nikt nie wiedział oczywiście, że to ma swoją piękną nazwę. Dla nas był to po prostu kuskus z warzywami. Czasem dodatkowo z tuńczykiem z puszki. Tylko zieleninę zawsze wybierałam z talerza. Bo była zielona. I mówili, że zdrowa.

Wybierałam. A teraz nadrabiam. I wsuwam siedem razy więcej.

fot2

2014-06-07 15:56:34

szparagi pieczone

Nie czułam nigdy specjalnego pociągu do szparagów. I nigdy ich nie przyrządzałam. Ale idąc przez targowisko nie mogłam się powstrzymać i kupiłam. I upiekłam.

I poczułam ten pociąg.

Te z wersji pieczonej wykorzystałam do okienek z ciasta francuskiego, które lada moment opublikuję. Ale już marzą mi się z jajkiem po wiedeńsku. Na domowej bagietce. Ze świeżym masłem i śmietaną. I prażonymi ziarnami. I z milionem milionów pyszności.

Ach, szparagi. Obyście za szybko nie zniknęły ze straganów.

IMAG4289

2014-06-07 20:22:01

okienka z serem wielkopolskim i szprotkami na pieczonych szparagach

Biorę udział w konkursie Blog ze Znakiem Smaku. Bardzo cieszę się z tego typu inicjatyw. I wspieram je. Dlatego też zapaliłam się ostro do przygotowywania potraw z unijnymi oznaczeniami. Bo wspierają lokalne produkty. Te pewne. Tradycyjne. I pyszne.

konkurs

Poznań ukradł moje serce, więc w moim pierwszym przepisie wykorzystałam wielkopolski ser smażony. Coś, co znajduję w lodówce na co dzień.

I co wiem, że jest dobre.

IMAG4377

2014-06-08 17:46:33

ptysie z pastą z białej fasoli i sera

Moje pierwsze przygody z ptysiami wyglądały dość komicznie. Z kulki wielkości orzecha włoskiego wyrastała kulka wielkości kasztana. Czyli klops. Albo groszek ptysiowy.

Teraz jest ciut lepiej. Pojawił się jednak problem popękanego rękawa cukierniczego. Więc ptysie wyrosły kocio-łbowe. Ale smaczne. A o smak chodzi.

Ser koryciński lubię jeść po prostu – ze świeżo mielonym pieprzem i odrobiną soli /z Kłodawy!/. Do zrobienia pasty serowo-fasolowej zainspirowała mnie kaktusowa ciągota na hummus. Więc zrobiłam polską, bazującą na regionalnych produktach pastę w stylu hummusu. I wyszła super.

A całość ptysiowo-pastowo-kabanosowa komponuje się idealnie.

2014-06-07 08.18.34

2014-06-09 21:16:41

bajgle. i dzień przyjaciela

Robiąc porządki znalazłam swój stary pamiętnik. Niesamowite. Kartki sponad połowy życia temu. Wpisy od ‘najlepszych przyjaciółek’, a późniejszych ‘śmiertelnych wrogów’. Bo na w-fie za późno wybrano cię do drużyny. Wpisy od tych, których pamiętamy. I od tych, którzy są za mgłą. Ale też wpisy od tych, których już z nami nie ma.

Zawsze uważałam, że ciasto drożdżowe wychodzi tylko wtedy, kiedy w wyrabianie go wkłada się uczucie. Dlatego nie potrafię wyobrazić sobie mojego drożdżowego, które wyrabia maszyna. Nie i już. Więc robię i wyrabiam. Siłą własnych rąk. Naciskiem od serca po końce palców.

Bo z tęsknoty pisze się wiersze. A z miłości piecze się drożdżowe.

I cieszę się. Że mam komu dać to drożdżowe.

fot4

2014-06-13 00:31:28

chłodnik rzodkiewkowo-miętowy z miodem i grzankami

Gorąco. Gorąco. Gorąco!

I w dodatku te temperatury. Nie pomagają ochłodzić atmosfery.

Nic więc dziwnego, że wsuwamy chłodniki. Dodatkowo nadarzyła się okazja na kawałek chleba prądnickiego. Przyjechał z Krakowa. Razem z kremówką.

Postanowiłam więc wykorzystać go do chłodnikowania. Bo kaktus nie lubi zup bez ‘czegoś’. I wykorzystałam też do konkursowania w ‘Blogu ze znakiem smaku’. Polecam, jako przystawkę w takie upały. A jak kto się przystawi do mnie – to ja mu naleję.

 

2014-06-12 14.36.27

2014-06-13 22:10:46

zielone curry na ryżu z indykiem, warzywami

Iskry lecą. Zgrzyty nie cichną. Więc postanowiłam zaostrzyć jeszcze atmosferę, robiąc piekielnie ostre curry.

Musimy zawrzeć, żeby potem porządnie ochłonąć. A ostre pomoże.

Przepis jest ciekawą bazą do różnorodnych kombinacji. Można zmianiać mięso - lub je pominąć. Można użyć wuchtę innych warzyw. I owoców. Dodać paprykę, kukurydzę, cebulę, cukinię, groszek, marchew, krewetki, kalmary, kurę, krowę, ananasy, banany - wszystko, co podpowiedzą kubki smakowe albo na co pozwoli lodówka/spiżarnia.

2014-06-12 19.47.36