2015-08-01 05:44:23

2015-08-03 16:32:04

cheeseburger stew

Nie wiem, czy to myślenie stereotypowe, ale pewnie tak.

Kuchnia USA kojarzy mi się z jedną wielką kalorią.
Przerośniętą tłuszczem w okolicach pasa.
Ledwo toczącą się na swoich niby-nóżkach.
Polukrowaną na czerepie.
Oklejoną serem od pasa w dół.
Przepełnioną smażonym mięsem.
Z dietetyczną kolą w łapce.

I z błogostanem na ustach...

Więc dziś błogostan.
Bez wyrzutów - bo czasem można.

DSC04999

2015-08-04 17:24:20

pimp my semifreddo

...czyliprawielód z bezami i białą czekoladą oblany sosem jeżynowym.

Gorąco?
U mnie też.
A będzie jeszcze cieplej.

Więc, jeśli chłód Ci miły /a na bank!/, pędź ostatkiem sił do sklepu, potem do garów i działaj.
Orzeźwienie i rozanielenie gwarantowane.

Nie ma lipy!

DSC00486

2015-08-06 07:01:18

śniadanie. sernik. super.

Swoich chorobliwych fascynacji sernikowych nie ukrywam.
Nie zamierzałam.
I nie będę.

Każdy ma smako-fioła.
Jakiegoś.

Ja mam ich wybitnie dużo...

Dzisiejszy sernik śniadaniowy to po prostu zapieczony twaróg.
Ale jaki zacny.
Szybko się przygotowuje.
Jak się piecze to jest czas na poranne ogarnianie, toaletki, bzdetki...

A potem seruczta!
Na maksa!

1

2015-08-08 16:09:11

sałatka. pietwinka i boczarki

Nie wiem, jak to inni znoszą, ale mi się nie chce.
Najnormalniej w świecie wegetuję.

I bełkot upałowy mi się załącza.

A jak się wegetuje to z wegetablami.
Więc sałatka.
Z botwinką. I z pieczarkami. I z ziarenkami...

Dziś wsuwam prosto z lodówy.

1

2015-08-09 19:07:41

thai green curry

O.S.T.R.e.

Azjaci MUSIELI przywyknąć do upałów.
Ot, taki klimat.
Chcąc-nie chcąc, bywa, że z nieba leje się żar.
Nawet często.

Ale nie tylko z nieba.
Bo skwar z woka bucha.
Albo innych narządów kuchennych.
Aromat przypraw pali w nozdrza po to, by potem rozpalać zmysły... smakowe.

I wsuwają te pikantności, ostrości, gorącości... I się chłodzą.
Bo tak to jakoś fikuśnie i pokrętnie funkcjonujemy.

No to uczmy się od wschodnich braci.
Bo dobrze sobie robią.

1

2015-08-11 23:32:56

pasta bolognese z koźlakiem

Piwoszem absolutnie nie jestem.
Ale kaktus jest.

A ja gotuję.
Całkiem nieźle.

I tworzymy wybuchową mieszankę.
Eksplozje aromatów, smaków i połączeń.
Bardziej i mniej klasycznych.

Dziś bardziej.

Koźlak idealnie komponuje się z długo duszonym mięsnym sosem, a karmelowe akcenty uwydatniają karmelizowaną cebulę... I na koniec rozkoszna goryczka.

Buon divertimento!

DSC02755

2015-08-12 08:11:29

chleb pszenno-żytni na drożdżach

Kolejny domowy chleb.
Najlepszy.
Próbowałam zrobić go takim trochę orzeźwiającym - dodałam więc mięty.

Oczywiście nie doczekał wystudzenia.
Ale bochen duży, apetyt przy upale - ograniczony.
Więc zostało. Trochę.

Kromkę eksperymentalnie wrzuciłam do zamrażalnika.
Na niedługo /jak przymrozi to trzeba w pokojowej zostawić/.
I posmarowałam później podgrzaną lekko kremówką, wymieszaną z miodem.
Dodałam trochę soli.

Obłęd.

1

2015-08-13 15:48:11

faszerowana cukinia z porterem

Cukinie po prostu lubię.
Na słodko i na wytrawnie.
Pieczone, smażone, grillowane, duszone... i wszystko, co można z nimi zrobić.

Takie zacne okazy dostałam, więc uznałam, że warto je nafaszerować.
Czymś dobrym.
I grzesznym.

Jak sos serowy.
I mięso.
I kasza-nasza.

Niby standard. Mięcho i sos.
Ale pyszny.
O!

1

2015-08-14 09:43:19

sernik kalafiorowy z pilznerem

Ogłaszam.
Wszem i wobec.
Jam mistrzem sernika.

Zwłaszcza tego dziwnego.

Ten z kalafiora.
A prawie nie czuć.

Obłędnie delikatny, kremowy, wilgotny...
Jak masełko.
Wanilia dominuje aromatem, więc warzywko się nie wybija.
Wyrósł piękny - równy, zwarty, płaski jak stół.
I do tego słodziuchny jak marzenie.

Uwierzycie?
Próbujcie!

1

 
1 2 3
Następna