2015-09-02 23:19:12

tajska grzybowa z krewetkami

Zupa na wskroś nie moja.
Chociaż w sumie to grzyby lubię.
Więc może trochę moja.
Ale tylko trochę.

Za to kaktus - w podniebieniowzięty.
Soczyste krewetki.
Azjatyckie klimaty.
I te sprawy.

A niech ma.
Ja sobie wsuwam owsiankę.

1

2015-09-03 18:38:37

burger triple decker. konkurs

Juhu! Halo, halo głodostwory!

Dzisiejszy przepis jest odpowiedzią troskliwej żony na apel męża-głodostwora.
Kaktus lubić burger.
Kaktus wsuwać tak, że uszy jego się trząść jak osika.

Każdy z nas wie, co to głód.
Bo czasem robi się miliard rzeczy i zapomina o kiszkach, a one później grają kankana.

Tak ma kaktus czasem.
Znika w swoim zero-jedynkowym matriksie, a potem budzi się z letargu i zgrywa dobosza z pustym bębenkiem.

Więc konkurs ogłaszam.
Na poskromienie.
Głodostworów.
Szczegóły niżej /czytajcie uważnie, bo nie będę powtarzać ^^/.

1

2015-09-04 11:42:30

sernik czeko-cytrynowy

Kolejna edycja reality show 'dziecię w dom, ciasto w dom'
Bo jak się odwiedza starszyznę plemienną, to trzeba im weekend osłodzić.
Żeby łatwiej było znieść mój charakter mała-mi-stajl.

No. To zrobiłam.
Sernik cytrynowy gotowany.
Na czekoladowym spodzie.
Z czekoladowym kremem.

I taka pycha, że szkoda się nie podzielić.

1

2015-09-05 18:05:54

tarta cebulowo-pomidorowa

Nie przepadam za ciastami kruchymi, półkruchymi, francuskimi i takimi tam.
Nie cierpię zagniatać ciasta na tartę.
Dlatego używam do tego celu robot kuchenny.

Jak drożdżowe kocham i mogę gnieść w nieskończoność, tak do kruchych używam maksymalnie dużo mechanicznych elementów.

Nie wiem, jaka w tym poprawność kuchenna, ale jakość zawsze to ciacho się udaje.
Więc się przy nim nie wysilam.

A sam przepis.
Kaloryczny.
Mocno serowy.
I przepyszny.

Jesteś na diecie?
Przejdź niżej - przestaniesz być ;)

1

2015-09-11 19:02:36

peppa na hali

...czyli świnka po góralsku /?/. I kluski lane.

To trzeba mieć szczęście, kurczaczek.
Czekać cały rok na piękne wczesno-wrześniowe Tatry, skąpane w słońcu Czerwone Wierchy, radośnie płynące potoki i uśmiechnięte 'cześć' od mijanych wędrowców.
Czekać. I trafić swoim urlopem na załamanie pogody. Deszcze. Burze. I pierwszy śnieg.
Trochę zmieniliśmy plany.
Trochę...
Kuperki i tak nam marzły.
A w górach to właśnie jest piękne.
Są nieprzewidywalne.
I inspirujące.
Zawsze.

A przepis?
Kaloryczny. Sycący. Grzejący.
Taki dla powera.

3

2015-09-13 15:52:05

spaghetti primavera

Powiewa jeszcze ciepłem.
Już nie letnio-upalnym, ale wiosennym.
Wczesnojesiennym.
Tym najcudowniejszym.

Przepis też bardzo wiosenny.
Lekki.
Zielony.
A zarazem sycący.

W wersji wege wystarczy pominąć kurczaka :) - testowane!

1

2015-09-15 17:47:36

nieznośna lekkość jabłecznika

Kocham jabłka.
Dzień bez jabłka u justy nie istnieje.
Po prostu.
Taki jeden z moich nałogów.

Najbardziej lubię papierówki /papa, niestety/ i bohemia gold.
I jedne i drugie bardzo krótkotrwałe.
Ale specyficzne.
I pyszne.

W tym przepisie wykorzystałam słodkie, średnio-twarde.
Niestety - albo stety! - dostałam je w prezencie i nie wiem, jaka to odmiana.

A dlaczego nieznośna jego jabłecznikowość?
Bo tak pyszna, że znika śmigiem-migiem, w mgnieniu oka, jak pod peleryną Harry'ego Pottera.

Ciacho proste w przygotowaniu, z niewielką zawartością tłuszczu i cukru.
Bo w sumie pierwszy raz piekłam na erytrolu.
Trzeba dodać go około połowę więcej niż zalecanej gramatury cukru.
No i cena może budzić niesmak.
Ale sam w sobie, jako słodzidło, jest spoko. Przypadł mi do gustu.
Ktoś już próbował?

1

2015-09-17 20:41:51

2015-09-18 17:25:58

koktajl bananowy. liebster blog award

Owsianka i kawa zaszczyciła mnie nominacją do Liebster Blog Award.
No to dziękuję.
I pobawię się.

Choć nie wiedziałam o istnieniu takich akcji.

Przepis ekspresowy.
Na koktajl bananowy.
Z granolą domową.

Dziś na szybko.
Bo cieszyć się trzeba.
Prawie-jesiennym ciepełkiem... <3

DSC06112

2015-09-20 09:13:28

słodka nostalgia. polski tort tradycyjny

Czasami - nawet ja /aha/ działam bardzo tradycyjnie.
I to jest żywy przykład takiej działalności /w sumie już niekoniecznie żywy, bo zjedzony/.

Takie torty pamiętam z dzieciństwa.
Może miały trochę mniej spirytusu? - nie wiem.
Ale chyba pamperkom się ogranicza, co?

Babcia przygotowywała na każde, każduchne urodziny, rocznice, imieniny.
Była feta.
Herbata/kawa w szklankach z czerwonym, plastikowym koszyczkiem.
Część talerzyków ze złotą otoczką i kwiatami, część z polskimi tańcami i część z duraleksu.
Odświętne sztućce z prezentu ślubnego rodziców.
Spiralne kolorowe świeczki - koniecznie tyle, ile rocznica nakazuje /nie jakieś tam jedna-dwie cyferki!/.
Podjadanie srebrnych, cukierkowych kuleczek i słodkich różyczek z dekoracji tortu.
Życzenia. Sto lat. Dmuchanie. Pierwsza kolejka.
I błogi uśmiech przy oblizywaniu kremu z paluchów...

Ciekwe, jak to u innych wyglądało...

B.T.W. Samych słodkości, Tato.

1