2014-04-18 17:55:10

gruszkowy placek

Powstał przez przypadek. Albo bardziej w wyniku mojego poznańskiego skąpstwa. Piekarnik był rozgrzany, chleb pokrzywowy już upieczony, a drożdżowe jeszcze nie wyrosło.

A gruszki były na blacie.

No to wiadomo. Wszystkie składniki są. Mąka. Cukier. Jaja.

Więc pieczemy gruszkowca. Tak na szybko. Żeby piekarnik nie był za długo sam.

fot1

Jak to jest zrobione?

/przepis na bazie placka jabłkowego/

  • 2 szklanki mąki
  • 1,5 płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli /albo dwie/
  • 2-3 szczypty świeżo startej gałki muszkatołowej
  • łyżeczka imbiru mielonego
  • pół kostki masła
  • pół szklanki cukru
  • 3 gruszki
  • 2 jajka
  • 100 ml mleka
  • cukier dark muscovado /na posypanie/

 fot3

Silikonową formę układam w tortownicy /niczym jej nie smaruję i nie oprószam/.

Piekarnik rozgrzewam do 180˚C.

Przesiewam mąkę i łączę z cukrem, proszkiem do pieczenia, solą, imbirem i gałką muszkatołową. Dorzucam pokrojone w kostkę masło. Zagniatam wszystko palcami do momentu wytworzenia grudek /takich trochę kruszonkowych/.

Obieram gruszki, usuwam gniazda nasienne /zjadam je, a jakże/. Owoce kroję na nieregularne kawałki, prawie kostki.

Wrzucam gruszki do mącznej mieszanki i łączę – tak, żeby owoce dobrze się trochę pokryły i wszystko tworzyło ciastową mamałygę.

Osobno rozkłócam jajka z mlekiem. Dodaję i mamałyguję dalej z gruszkowo-mącznym ciastem.

Przekładam wszystko do formy. Posypuję cukrem muscovado /dość grubą warstwą – chcę fajną, cukrową skorupkę na wierzchu/.

Piekę około 40 minut. Badam patyczkiem, czy ciasto jest gotowe. Duże kawałki gruszek mogą trochę zakłócać wynik metody patyczkowej. Działam na wyczucie. Czekałam, aż wierzch porządnie zbrązowieje, a cukier utworzy pożądaną skorupkę.

 

Eh, będzie jedno ciacho więcej na stole.

fot4

fot2

 

Komentarze:

Dodaj komentarz: