2014-07-07 09:36:54

bardzo mięsna potrawka w chlebie podana z kaszą z puree warzywnym

Mimo, że na zewnątrz upały, ja nie waham się robić kuchennych tropików. Piekarnik grzeje, para bucha z rondli. I pełnia szczęścia.

Bo miałam ochotę na coś bardzo konkretnego. Więc dużo mięsa. Przeróżnego.

I kasza! Jak ja się za nimi stęskniłam! I teraz wsuwam. A najlepiej prosto z gara.

Ta potrawa wymaga trochę czasu i cierpliwości. Ale warto, warto, warto spróbować.

potrawka w chlebieS

2014-07-18 21:59:54

wegańska kapusta z curry i warzywami

Chyba zrobię sobie nowe postanowienie piątkowe - będzie bardzo wegańsko.

A przepis wymyśliłam, bo mam apety na curry. I kalafiora.

I na ostre.

Może to przez upały? Albo wyjątkowo gorący okres w moim życiu.

Pewnie to i to.

A wegańska kapusta wyszła super. Tak szybko zniknęła, że sama się zdziwiłam.

Tylko brzucho trochę narzeka. Bo przepełniony,

1

2014-07-25 21:44:15

sushi

Kaktus pałeczkami. Justa palcami /bo ponoć nie wolno sztućcami – faux pas się popełnia/. Kaktus z dużą ilością sosu sojowego. Justa z solą /chociaż powoli przestawiam się na sos/. Kaktus załadowane imbirem marynowanym. Justa ani grama. Kaktus wszystkie. Justa tylko łososiowe.

Każdy na swój sposób.

Jemy sushi. Domowe. Moje pierwsze.

Pierwszy raz próbowałam całkiem niedawno. Przed ślubem. U wujka. Jak go zapraszaliśmy. Potem u Witka – powiedział i pokazał co nieco. Było pysznie. Później w sushi-barze. Tragedia.

To teraz moja kolej.

Świetne.

1.1

1.2

1.3

1.4

2014-08-04 22:43:07

prawie fajita z kurczaka z warzywami, salsą i ryżem

Dlaczego prawie? Bo nie ma tortilli. A teoretycznie być powinna. I praktycznie też miała być. Ale nie wyszło.

Więc jest prawie fajita. I kurczak. I pomidorowo-cebulowa salsa. I warzywa grillowane. I w końcu ryż z fasolką. Meksykańska pycha. Po prostu.

Przepis Jamiego Olivera. Z książki 15 minut Jamiego.

I rodzi tu mi się pytanie. JAK? 15?! U mnie niewykonalne – sam ryż robiłam tak długo, jakbym go na terasach uprawiała. Albo ze sklepu przez Grenlandię niosła.

Ale nie jestem Jamie. Tylko justa. Mistrz własnego tempa.

A obiad polecam. Bo smakowy niezmiernie.

1

2014-08-07 20:46:51

ekspresowe warzywne szaszłyki

Jak się nie ma co się lub, to się lubi co się ma. A nie mam grilla /w sumie mam, ale w centrum Poznania możliwość szybkiego wykorzystania go jest nikła/. Więc używam elektrycznego. I zaczynam go coraz bardziej lubić.

Tym bardziej, że kaktus w końcu go naprawił. Bo pokrywa się zepsuła.

Więc grilluję. Na swoim strychu. I podgrzewam atmosferę. Jeszcze bardziej.

A szaszłyki wsuwane z tartą kalafioro-kurczako-cebulo-paćkową.

1.1

2014-08-24 21:39:58

kluski serowo-kalafiorowe, peperonata i szynka gotowana

Niedzielny obiad w wersji trochę odchudzonej. Kluski leniwe z mieszanki mąki żytniej pełnoziarnistej i poznańskiej, wzbogacone o kalafior. Dodatkowo podpatrzyłam patent /na stronie Filozofia Smaku/ na dodanie do leniwych ubitych białek - zwykle wykorzystywałam całe jaja od razu. Efekt zadowalający.
Justa approved.

Do tego wszystkiego peperonata - świeża i lekka, ale na późnosierpniowy chłód opadowy zacnie potraktowana pieprzem kajeńskim. Tak na rozgrzanie.

I najadamy się. Smakami. I kolorami.
domową wędlinową szynką :)

1

2014-08-26 14:45:42

chili con carne i placek cukiniowo-ryżowy

Wśród znajomych /i nie tylko! ale oni się dla mnie liczą najbardziej/ zapanowała ostatnio chcica na posiłki typu:
- niskokaloryczne
- bezglutenowe
- beztłuszczowe
- bezcukrowe
- wegańskie
- dietetyczne
- i wszystkie -yczne i -owe, które można jakoś modnie nazwać.
A wiadomo, że z jakim przystajesz, to podobne potrawy zaczynasz wsuwać.

Tym bardziej, że jestem kuchennym świrem. I na czole pojawia mi się neon CHALLENGE ACCEPTED
A przed moimi drzwiami powinna znaleźć się wycieraczka z napisem: BEWARE. FEED ZONE albo WATH OUT! SHE WILL FEED YOU albo WARNING. MAD CHEF. ONLY CONSCIOUS ENTRIES AVAILABLE

Mam też w odległych planach nakarmienie całego świata.
Ale na razie poprzestaję na najbliższych.

Kombinuję więc ile wlezie. Wymyślam. Próbuję. Testuję.
I jestem szczęśliwa. Przeszczęśliwa.

Nie mówiąc już o tym, że te wszystkie -yczne i -owe też mi smakują.

1

2014-08-31 19:20:59

niedzielne kurczę pieczone faszerowane kaszą jęczmienną

Dziś niedziela kurczakowa.

A jako, że się kurak wolnobieżek trafił, to postanowiłam go nafaszerować.
Bo czasem chce się podejść bardzo klasycznie do obiadu. Ubrać fartuszek, wyjąć nici i zaszyć ptasi kuperek.
I dobrze wyszło, że mi się zachciało.

A nadzianą kurkę piekłam po raz pierwszy.
Wcześniej tylko gęsinę. I kaczuchę.
A kury jakoś nie.
Ale nieważne.

Oczywiście, pierwsze pieczenie wypełnionej po brzegi kury musiało trochę nie pójść... ale wystarczyło dorzucić ją na 15 minut na termoobieg i wszelkie niepożądane rumianości zniknęły.
I na szczęście ptaszor nie stracił na soczystości.
Zyskał tylko na kolorku.

Sukces!

1

2014-09-01 18:13:29

dynia, makaron i powitanie września

Dzisiaj w końcu jesiennie. Tak bardzo dyniowo.

Za oknem od wczoraj ciągle deszcz. Niby jeszcze lato, a już jesień.
Nie zatrzymamy tego.
I dobrze.

Bo ja kocham jesień.
Tą złotą. Brązową. Pomarańczową.
Kojarzy mi się z drewnem. Ziemią. I szelestem.

I tą ponurą, nostalgiczną też.
Deszczową.

I kocham kuchnię jesienną.

Najbardziej.

1

2

2014-09-08 17:58:38

kurczak tikka masala z ryżem

Mam chwilowe parcie na Bollywood.
Nie zdziwię się, jak jutro będę z dzwoneczkami na kostce chodzić.
Bo oglądam. Do gotowania, pieczenia, kawowania.

A dziś dzień wybitnie kuchenny. I tapczanowy.
Dobrze, że filmy bollywoodzkie są wybitnie długie. I podatne na zatapczanienie.
Nie trzeba płyty zmieniać, jak ręce utytłane są chili.
Albo czymś innym.

I tak nucąc sobie pod nosem bole-czudijany - mieszam ryż z chicken tikka masala.
I jest pysznie. I kolorowo... /laća_laća. soni-je_laća_laća/

1

 
1 2 3 4 5
Następna