2016-06-12 22:18:09

pasta truskawesco z kurczakollo i groszkato

Brzmi włosko? jak tak, to fajnie. Bo myślę po włosku.
A jak nie, to.. Nie znacie się ^^
Danie z Włochami nie ma nic wspólnego, ale co zrobić, jeśli justa jest teraz Italiano, dolcze wita i amore pomidore...
Już lada moment, rzut beretem odbywamy z kaktusem naszą wielką włoską podróż.
Ale o tym zapewne, jak wrócimy.

Tymczasem truskawy.
W końcu przyrządzone.
Mam nową taktykę, wiecie. Kupuję tyle truskawek, żeby zabrakło mi czasu na ich zjedzenie przed zrobieniem obiadu.
Więc i do brzucha, i na patelnię wystarcza. O!

 1

2016-06-07 11:31:00

lekkie ciasto czereśniowe

Taki czerwcowy czas, że sezon truskawkowy w pełni.
Więc powinno być o truskawkach.
Na chwilę obecną, jedyny słuszny przepis truskawkowy to: kup, umyj i zjedz.
Ale lada moment pęknę, więc przeniosę się na bardziej skomplikowany poziom.

Tymczasem owoc, który jako pierwszy przychodzi mi na myśl, gdy myślę o czerwcu - czereśnia.
Jędrna, słodka i soczysta.
Tym razem ubrała się w lekkie ciasto beztłuszczowe, pieczone z dodatkiem serków homogenizowanych.
Uwaga - ciasto nie jest wybitnie słodkie, więc jakby co, to sypcie więcej słodzidła! ^^

1

2016-05-29 14:10:56

chleb ekspresowy

To miały być ciabatty na śniadanie.
Miały. Ale nie były.
Chleb za to wyszedł.

A dlaczego?
Bo zmęczona justa robiła w środku nocy zaczyn. I pomyliła mąki. I zaczyn nie wyszedł.
A pieczywa w domu nie było. Sklepy pozamykane. I dupa.

Pomieszałam więc trochę tego i tamtego, dałam drożdże i nawet nie czekałam za długo, aż wyrosną.
Ciasto się bujało w czasie rozgrzewania piekarnika /fakt - mam starego klamota, więc trochę to trwa/ i potem hop, siup! - pieczemy.

I upiekło się.
Pyszne, chrupiące, pszenne cudo.

1

2016-05-27 12:06:38

zbrulaj sobie jaja

czyli jajo brulee na kanapce.

Na pierwszą myśl przychodzi coś między 'co?' a 'hę?'.
Jakiś bohater Dragon Balla powiedziałby /cytują jedyną słuszną wersję francuską/ 'Ce n'est pas possible!', a Han Solo wypaliłby nieśmiertele 'I have bad feelings about this'.

Nic bardziej mylnego!
Possible jest i feelingsy dobre też.

I jajo przypalone też jest pycha.

Może nie jest to śniadanie na co dzień, ale od czasu do czasu - rewelacja!
Ktoś spróbuje?

1

2016-05-22 19:56:17

ekspresowa ogórkowa

W zeszłym roku kaktus zrobił swoje pierwsze ogórki kiszone.
Niekoniecznie tego się spodziewaliśmy.
Są zbyt czosnkowe i zbyt chrzanowe.
Masakra.

Ale u mnie szamanie się nie marnuje.
Postanowiłam wykorzystać je do zupy. Ogórkowej, rzecz jasna.
Dodałam do tego sklepowy przecier ze słoika...
I wiecie co?

PYCHA!

1

2016-05-18 10:54:18

jabłecznik owsiankowy

Mam niezwykłe spaczenie, żeby próbować wszystkie ciasta odchudzić.
Taka anty-kaloryczna zmora mnie dopadła, i trzyma, jak rzep pyrowego ogona /oczywiście szlajała się już i powplatała jakieś syfy do futra i potem podgryzała, jak walczyłam o jej odkołtunienie/.
Efektem tej maniakalnej dekaloryzacji łakoci jest - między innymi - dzisiejsze ciacho.
Jabłecznik.
Dietetyczny.
Próbujcie!

 1

2016-05-03 22:34:05

munkaron

Szybko i prosto już bywało.
I jest znowu. Tu i teraz.
Kuchnia azjatycka kojarzy mi się z ekspresowym wykonaniem. Nie wiem czy słusznie, czy nie. I nie patrzę przez pryzmat polskiego chińczyka na ulicy, bo to nudle i kukurydza z puszki, ale poprzez jakieś skojarzenia z edukacji książkowej, filmowej i internetowej.
Nie miałam okazji podróżować po Azji i raczej się na to nie zapowiada.
Może ktoś z Was był?
Może mi opowie, jak smakuje i jak szybka jest ta kuchnia?

1

2016-04-30 21:39:50

2016-04-24 19:13:47

chałka fresh’n’healthy

Świeża bo wsuwana od razu.
A czy healthy? Nie wiem. Dodałam ziarenek, jęczmienia i takich tam. Więc może trochę tak.

Zaplatam chałki z zamiłowaniem. A wsuwam z jeszcze większym.
Póki co, jedyna słuszna jest z miodem, szczypiorkiem i solą.
Kaktus approved, więc coś jest na rzeczy.
Że nie przesadzam.

Owsianka i kawa pyta 'co pleciesz w kwietniu'?
Więc, moja kochana, plotę bzdury, głupoty i chałki.
Ot, co!

1

2016-04-19 13:14:55

pomicolada albo pomidorowy żar tropików

Może nie koniecznie żar, ale klimat tropikalny - jak najbardziej.
Ciekawość zawsze pcha do kombinatoryki. To jedna z zasad mojej kuchni. A jako że kaktus jojczał, że ananasa by sobie szamał, to wymyśliłam taką oto o - zupę!
W poniedziałki pomidorówka z niedzielnego rosołu, a we wtorek pomidorówkowa kreatywność z poniedziałkowej pomidorowej.
Żeby nudą nie zawiało... Już dziś: zupa pomidorowa z ananasem i mlekiem kokosowym przyprawiona ostrą papryką i podana z aromatycznym ryżem jaśminowym
Spróbujcie!

1

 
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Następna